Wstęp

opublikowano: 09/11/2020
Katowice, ul. Młyńska. W tle spichlerze młyna Fiedler & Glaser zał. w 1860 r.

Katowice, ul. Młyńska. W tle spichlerze młyna Fiedler & Glaser zał. w 1860 r.

Katowice na przestrzeni wieków były terenem pogranicza: politycznego, kulturowego, językowego i etnicznego – ze wszystkimi konsekwencjami tej sytuacji. Z dzisiejszej perspektywy, gdy narodowość polską deklaruje 90% mieszkańców (Narodowy Spis Powszechny 2002), być może trudno w to uwierzyć. Mieszkała tu społeczność śląska, niemiecka, polska, rosyjska, czeska – kulturowo bardzo zróżnicowana. Przeplatały się wyznania katolickie, protestanckie i mojżeszowe, a i one były wewnątrz zniuansowane i niejednorodne.

Pierwszych Żydów przyciągnęła tu z pewnością perspektywa szybkiego rozwoju – to było miejsce, gdzie można było inwestować czy zaczynać życie na nowo, to było miasto nowej szansy. Znana jest też anegdota o tolerancji – za sprawą niemieckiego dziennikarza, Antona Oscara Klaussmanna, który opisywał Katowice na początku XX wieku jako miasto, w którym w restauracji hotelu Wiener co sobotę spotykali się katowicki rabin, ewangelicki pastor i katolicki proboszcz, grając w karty i tytułując się „panie bracie na urzędzie”. Być może to tylko przypowiastka, ale z pewnością uwodzi i chcielibyśmy w nią wierzyć.

Pierwsza wzmianka o Żydzie mieszkającym w rejonie dzisiejszych Katowic pochodzi z 1702 roku i dotyczy karczmarza, który w Kuźnicy Boguckiej sprzedawał wódkę i płacił za to podatek. Koleje dalszego żydowskiego osadnictwa są skomplikowane i wiążą się ze zmieniającym się ówczesnym prawodawstwem czy wojnami śląskimi, które przetoczyły się przez te tereny w XVIII wieku. Powoli jednak Żydów przybywało, a w Prusach, do których Katowice należały w XIX wieku, stopniowo zrównywano ich prawa. Mogli się już swobodnie osiedlać w pruskich miastach i prowadzić swoje interesy, jednocześnie byli zobowiązani do przyjęcia niemieckich nazwisk i posługiwania się językiem niemieckim. Wzmożona migracja Żydów do Katowic w drugiej połowie XIX wieku była w dużej mierze zasługą doktora Richarda Holtzego, który był jednym z założycieli miasta – był pierwszym i długoletnim przewodniczącym Rady Miejskiej Katowic od 1866 aż do śmierci w 1891 roku. Udało mu się unieważnić prawa z 1597 roku „Privilegium de non tolerandis Judaeis” (łac. przywilej nieakceptowania Żydów) oraz dekret królewski z 1781 roku ograniczający osadnictwo żydowskich kupców i rzemieślników. Jednocześnie prawa te były nadal egzekwowane w innych miastach, w tym pobliskich Gliwicach czy Tarnowskich Górach na Górnym Śląsku.

W 1865 roku, kiedy król Prus Wilhelm I Hohenzollern nadał Katowicom prawa miejskie, ludność żydowska stanowiła ok. 12% ogółu mieszkańców. Szybko zawiązała się katowicka gmina żydowska, powstały synagoga z mykwą, cmentarz, koszerne sklepy i lokalne biznesy. Żydzi stanowili aż połowę pierwszej Rady Miejskiej (9 na 18 miejsc) i wnosili najwięcej funduszy dla nowego miasta, zaś w pierwszych trzydziestu latach (1866-1894) uzyskiwali co najmniej ⅓ mandatów w magistracie, ciesząc się powszechnym szacunkiem i uznaniem.

Rynek i Wielka Synagoga w Katowicach

Rynek i Wielka Synagoga w Katowicach

Żydowską społeczność reprezentowali wówczas głównie Żydzi zasymilowani do kultury niemieckiej, mówiący w języku niemieckim. Zgodnie z nurtem haskali żyli według zasady: „być Żydem w domu, ale Europejczykiem na ulicy”. Charakterystyczne było odejście od izolacjonizmu religijnego na rzecz otwartości językowej i obyczajowej. Katowiccy Żydzi kształcili się na prestiżowych niemieckich uniwersytetach, piastowali ważne urzędnicze stanowiska, reprezentowali szanowane profesje, byli lekarzami, adwokatami, bankierami, budowali kamienice – ponad połowa z nich była w okresie międzywojennym przedsiębiorcami zarządzającymi sporym majątkiem. Ich dzieci uczyły się w szkołach wielowyznaniowych, brały udział w uroczystościach katolickich, a nawet zdarzało się, że obchodziły w domach Boże Narodzenie lub spędzały je u swoich nieżydowskich przyjaciół (za dr Aleksandrą Namysło). Z tego powodu Żydzi nie odznaczali się wyraźnie na tle mieszkańców miasta – nie ubierali się „po żydowsku”, nie nosili pejsów i chałatów, nie rozwinął się tu także nurt muzyki klezmerskiej.

Punktem zwrotnym był rok 1922, kiedy Katowice znalazły się w granicach Polski. Wówczas około 80% ludności żydowskiej w związku z poczuciem przynależności narodowej wyemigrowało do Niemiec. Ale miasto wciąż dynamicznie się rozwijało i stwarzało nowe możliwości, także w ich miejsce szybko pojawili się Żydzi z dawnego zaboru rosyjskiego – będący pod względem religijności i obyczajowości znacznie bardziej ortodoksyjni od swoich żydowskich poprzedników.

Wybuch drugiej wojny światowej brutalnie przerwał to wielokulturowe współistnienie mieszkańców. Już w pierwszych miesiącach okupacji niemieckiej sytuacja Żydów uległa pogorszeniu, musieli oni uciekać z miasta. Stopniowo dokonywano ich deportacji do Sosnowca, Będzina czy Dąbrowy Górniczej, gdzie utworzono getta, następnie od 1942 roku do miejsc zagłady, co właściwie położyło kres dziejom lokalnej społeczności żydowskiej.

Żydzi byli w Katowicach rozwiniętą i prężnie działającą społecznością, mieli swoje organizacje i stowarzyszenia, szkołę, przedszkole, kuchnię społeczną serwującą darmowe posiłki dla uboższych, lożę wolnomularską „Concordia”, towarzystwo gimnastyczne, własną gazetę, chór działający przy synagodze. Prowadzili tu pełnowymiarowe życie i byli częścią tego miasta, przyczyniając się do jego rozwoju. Wobec ogromu strat wojennych do dziś z tej kultury zachowało się niewiele. Widocznym i materialnym śladem obecności Żydów w tkance miasta pozostał właściwie tylko zabytkowy, nadgryziony zębem czasu cmentarz przy ulicy Kozielskiej. Warto o tym dziedzictwie rozmawiać i zadbać o jego materialne zachowanie, aby ten dawny świat nie odszedł zupełnie w niepamięć.

 

„Tam stała synagoga. Opowieści o żydowskich Katowicach”
Kurator projektu: Anna Adamkiewicz
Opieka merytoryczna: dr Zofia Kusztal
Cykl fotograficzny: Michał Jędrzejowski

Realizację projektu dofinansowano ze środków Stowarzyszenia Żydowski Instytut Historyczny w Polsce.