Opowieść 14 | Ernst Borinski

opublikowano: 27/10/2020
Fot. Michał Jędrzejowski

Fot. Michał Jędrzejowski

Nie bał się przeciwstawiać niesprawiedliwości, był ikoną walki z rasizmem, a jego nazwisko w Stanach Zjednoczonych robi podobne wrażenie, jak Martina Luthra Kinga. I choć Ernst Borinski urodził się w 1901 roku w Katowicach, mało kto o nim tu pamięta i zna jego zasługi. Szczególnie teraz, gdy kolejny raz podważane są w Polsce równościowe prawa, warto przypomnieć postać niezwykłego profesora, który potrafił przerzucić most nad murem uprzedzeń i stereotypów.

Pochodził ze znanej rodziny śląskich żydowskich kupców – Borinskich, jego pradziadek zajmował się w XIX wieku w Żorach handlem ubraniami i przyprawami, dziadek Samuel z braćmi Louisem i Wilhelmem prowadzili delikatesy i sklepy kolonialne odpowiednio w Królewskiej Hucie, Katowicach i Zabrzu, zaś jego ojciec, Max Borinski, miał w Bytomiu salon skórzany, a  w Katowicach przy ulicy św. Jana pasmanterię oraz skład z bielizną damską i męską. Rodzice Ernsta prowadzili dom świecki, byli zasymilowanymi Żydami, mieszkali najpewniej w Katowicach przy ulicy św. Jana. Jako profesor wspominał, że jego miejsce urodzenia i pochodzenie zdeterminowały jego światopogląd i całe życie.

Ernst uczęszczał do katowickich szkół, tu ukończył gimnazjum. W czasach jego młodości było to miejsce pogranicza, usytuowane na styku trzech mocarstw: Niemiec, Rosji i Austrii. Kwitł tu przygraniczny handel, szmuglowano także towary deficytowe. Bliskość granic, kosmopolityczny charakter miasta, a także pochodzenie Ernsta sprawiły, że mówił biegle w kilku językach:  niemieckim, polskim, rosyjskim i hebrajskim, znał również francuski i angielski. Tożsamościowo jednak najbardziej czuł się Niemcem. Wspominał, jakim szokiem było, gdy w efekcie przegranej wojny i plebiscytu znalazł się w polskiej szkole.

Na studia wyjechał w głąb Niemiec, dyplom licencjacki obronił na uniwersytecie w Halle, następnie studiował prawo w Hamburgu i Berlinie, gdzie w 1928 roku otrzymał tytuł doktora nauk humanistycznych, potem ukończył prawo międzynarodowe na Akademii Prawa Międzynarodowego w Hadze w Holandii (1930). Po studiach rozpoczął praktykę sędziowską, wyróżniał się i odnosił sukcesy, szybko został sędzią Sądu Generalnego w niewielkiej niemieckiej miejscowości Kelbra. Już wtedy dał się poznać jako zaangażowany społecznik – działał w związkach zawodowych, zajmował się edukacją robotniczą, jeszcze przed wojną prowadził wykłady z prawa pracy dla pracowników znanych Zakładów Optycznych Zeiss, o czym wciąż w Niemczech się pamięta.

Ernst Borinski w 1955 roku (zdjęcie pochodzi z uczelnianej księgi rocznikowej)

Ernst Borinski w 1955 roku (zdjęcie pochodzi z uczelnianej księgi rocznikowej)

Widząc narastający antysemityzm w przedwojennych Niemczech wyemigrował w 1938 roku do Stanów Zjednoczonych, jego ojciec Max Borinski pozostał w Polsce i podzielił tragiczne losy wielu europejskich Żydów. Podczas II wojny światowej Ernst służył w wywiadzie armii amerykańskiej jako tłumacz, znał w końcu tyle europejskich języków. Dzięki tej służbie otrzymał amerykańskie obywatelstwo. Po wojnie kontynuował studia, uzyskał tytuł magistra socjologii na uniwersytecie w Chicago (1947), następnie obronił doktorat z socjologii na uniwersytecie w Pittsburghu (1954). W 1947 roku podjął także kolejną ważną decyzję, która zaważyła na jego dalszym życiu – przyjął ofertę pracy w Tougaloo College w stanie Missisipi, gdzie zaczął wykładać socjologię oraz uczyć języków niemieckiego i rosyjskiego.

W połowie ubiegłego wieku w Stanach Zjednoczonych obowiązywało wciąż tzw. prawo Jima Crowa wzmacniające segregację między rasami. Regulacje te uznawały wprawdzie znoszącą niewolnictwo i umacniającą równość rasową XIII i XIV poprawkę do amerykańskiej konstytucji, ale jednocześnie wprowadzały segregację z uwagi na kolor skóry postulując: „równi, ale oddzieleni”. Było to przyczyną wielu represji wobec czarnoskórej ludności, a Stan Missisipi odgrywał tu niechlubną, przodującą rolę. I taką sytuację zastał tam żydowski emigrant z Europy, który uciekając przed prześladowaniami, kierował się myślą, że wolność to nie tylko kwestia praw, ale to także stan umysłu. A wybrał znowu drogę nieprostą, jako „biały” profesor Ernst Borinski podjął pracę na uczelni przeznaczonej dla czarnoskórych – już ten fakt mógł budzić niechęć i nieufność. Szybko jednak zjednał sobie serca i umysły studentów, jako jeden z pierwszych zaczął organizować wykłady, zajęcia i obiady, na których biali i czarni studenci spotykali się przy jednym stole. W jednym z udzielonych wywiadów w latach 70. mówił, że „klasa robotnicza jest zasadniczo mniej antysemicka niż klasa średnia, ale w sytuacji kryzysowej to nie działa. W ten sam sposób ludzie będą tutaj oskarżać o wszystko Czarnych. To jest to samo. To zjawisko nazywam ćwiczeniami strzelania do celu („target practice”). Oznacza to, że nie dojrzeliśmy do poziomu prawdziwej akceptacji ludzi jako jednostek wolnych od systemu klas czy kast, zarówno czarnych, jak i białych. Oznacza to, że w chwilach frustracji obieramy cel, który najłatwiej możemy dosięgnąć.” Należy podkreślić, że to właśnie aktywizm i walka o integrację rasową takich osób jak Ernst Borinski przyczyniły się w końcu do zniesienia prawa Jima Crowa i przyjęcia w 1964 roku ustawy o prawach obywatelskich oraz w rok później ustawy o prawie do głosowania, obie podpisał prezydent Lyndon B. Johnson.

Ernst Borinski zajmował się dydaktyką w Tougaloo aż do swojej śmierci w 1983 roku, został pochowany na małym cmentarzu na terenie kampusu. Przez blisko 40 lat wywarł niezatarty wpływ na studentów, kolegów, czarnych i białych mieszkańców Mississippi, a także członków lokalnej społeczności żydowskiej. Opublikował sporo artykułów, które prezentowały wyniki jego badań naukowych skupiających się głównie wokół tematyki praw obywatelskich i segregacji rasowej. Jeden z kampusów w Tougaloo nosi imię na jego cześć, od 2000 roku odbywają się coroczne konferencje upamiętniające jego dorobek, zaś organizacja American Civil Liberties Union nadaje co roku nagrodę jego imienia. Może i u nas uda się upamiętnić postać tego wybitnego, rodowitego Katowiczanina – i dopisać Ernsta Borinskiego do listy śląskich bohaterów? Z pewnością zasłużył na nasz wielki szacunek i uznanie.

 

„Tam stała synagoga. Opowieści o żydowskich Katowicach”
Kurator projektu: Anna Adamkiewicz
Opieka merytoryczna: dr Zofia Kusztal
Cykl fotograficzny: Michał Jędrzejowski
Zdjęcie ilustrujące historię przedstawia widok na ulicę św. Jana, przy której ojciec Ernsta Borinskiego, Max, miał pod numerem 2 sklep z odzieżą męską, a pod numerem 4 sklep pasmanteryjny. Borinscy mieszkali prawdopodobnie pod numerem 8, informacji tej nie udało nam się potwierdzić, natomiast wiemy, że przed II wojną światową Max Borinski mieszkał w Bytomiu przy Virshowstrasse 1.

Działanie dofinansowano ze środków Stowarzyszenia Żydowski Instytut Historyczny w Polsce.